Spis treści
Niewielkie, butikowe biuro serwisowane jest zapewne dobrym rozwiązaniem na czasy epidemii wywołanej koronawirusem. W najbliższych miesiącach, a może i latach będziemy starali się unikać dużych skupisk ludzkich. Zatem kolejny raz okaże się, że małe jest piękne.
Nikt nie wie, jakie zmiany przyniesie pandemia wywołana koronawirusem. Jak będzie wyglądał świat po tym kataklizmie. Gospodarki różnych państw są w różnym stopniu odmrażane, ale to nie znaczy, że zagrożenie mija. Odmrażanie gospodarki ma różne przyczyny. Jedne rządy kierują się troską o zdrowie, również psychiczne obywateli. Inne wyłącznie racjami politycznymi, na przykład chęcią szybkiego przeprowadzenia wyborów, zanim pandemia obnaży ich kompletną nieudolność. Jeszcze inne brakiem pieniędzy w państwowej kasie na dalsze funkcjonowanie z wyłączoną gospodarką. Oczywiście w przypadku większości państw są to modele mieszane. Splot różnych przyczyn.
Praca zdalna a biuro serwisowane
Bardzo dużo firm w obliczu pandemii wypchnęło wszystkich swoich pracowników do pracy w domu. I okazało się, że można. Praca wcale nie idzie gorzej niż w biurze. Niektóre firmy powoli zastanawiają się nad powrotem do biur. Ale ze względów epidemicznych wymaga to nowej organizacji pracy i nowej organizacji przestrzeni biurowej. Są też firmy, które jeszcze nawet nie zastanawiają się nad odejściem od pracy w domu.
Praca w domu to jednak tylko hasło. Nie wszyscy mogą pracować z domu. Z różnych przyczyn. Na przykład warunków lokalowych. Inni nie są w stanie się skupić w domu. Wreszcie przymusowa kwarantanna wywołała w niektórych rodzinach takie konflikty, że ucieczka do innych pomieszczeń stała się koniecznością.
Część tych zmuszonych do wyjścia z pracą z domu przeniosła się do biura serwisowanego. Oczywiście małego, a nie molocha w wielkim biurowcu.
Zmierzch dużych biurowców
Fachowcy od rynku nieruchomości przewidują, że deweloperzy wpadną w wielkie kłopoty przez koronawirusa. Przepowiadany jest zmierzch biurowców. Zwłaszcza duże biurowce mogą mieć kłopot z zapewnieniem sobie odpowiedniej liczby wynajmujących. W dużym budynku, z windami ryzyko zarażenia się jest większe.
Jednocześnie wielu pracodawców przekonało się, że praca zdalna się sprawdza. Że wcale kluczowym elementem oceny pracy nie musi być czas jej poświęcony, a efekty. To po prostu działa.
Może się, więc okazać, ze dużo firm ograniczy wynajmowaną powierzchnię biurową. Pewnie pojawi się model – tydzień pracy w biurze, tydzień w domu. Albo dwa dni biurowe w tygodniu. Przy czym zapewne pracodawcy będą się starali, żeby pracownicy spotykali się w stałych składach. Pozwoli to w razie zakażenia poddać kwarantannie jedynie część zespołu, a nie cały.
Biuro serwisowane tak, ale małe
Z powodów, epidemicznych kłopoty będą też miały zapewne duże biura serwisowane. Zwłaszcza te oferujące open space. Mało, kto będzie chciał siedzieć na otwartej przestrzeni z kilkudziesięcioma osobami. Jeden zakaszle, reszta wpada w panikę. Dodatkowo klimatyzacja miesza powietrze i przenosi zarazki.
W cenie będą małe, kameralne biurowce, na tyle niewysokie, żeby nie trzeba było korzystać z windy. Ważnym elementem będzie możliwość otwierania okien, co pozwala wyłączyć klimatyzację, jeśli nie ma wściekłego upału. Biuro serwisowane w takim biurowcu oferujące jedno, lub kilkuosobowe gabinety, to jak się wydaje najlepszy model organizacji przestrzeni do pracy.
Takie właśnie warunki oferuje butikowe biuro serwisowane Biznes Spot.
